środa, 22 sierpnia 2018

Jak naprawdę żyć fit? W zgodzie ze sobą!



Czy chodzi o bycie panią idealną z okładki gazety albo z reklamy telewizyjnej, która zawsze wszystko wie i ma najlepsze? Najlepsza figura, paznokcie, fryzjerzy i styliści? Chyba nie - tak sądzę :) osobiście wiodę moje szczęśliwe choć bardzo nieidealne życie, jest super choć z mężem nie przesyłamy sobie buziek i serduszek na fejsbuku, wystarczy że konkretnie sobie pomagamy i wspieramy się. Mój mąż nie jest też typem przystojnego amanta - ale jak ktoś mnie krzywdzi to potrafi stanąć skutecznie w mojej obronie i jeśli trzeba walczy dla mnie z całym światem. Nie wie co to Instagram, ale codziennie nosi zakupy ze sklepu i wozi mnie po treningach. Nie jeździmy najnowszym autem na najlepsze wycieczki po całym świecie a wysłużonym choć mieszczącym mnóstwo rzeczy Berlingo, który uwielbiam i to co najwyżej po Polsce, choć w tym roku raczej nigdzie. Nie mamy najdroższych ciuchów i sprzętu sportowego - tego najlepszego, najdroższego, ja zawsze poluję na wyprzedaże i liczę każdy grosz, ale mimo to zawsze jest wesoło na naszych starych rowerach i relaksujemy się czasem gdy jesteśmy razem. Po prostu. Nie jestem i nigdy nie chcę być „panią idealną” co wszystko najlepiej wie i wszystkich lubi strofować....

Daję z siebie wszystko na treningu, choć wiem że mistrzem fitnessu nie jestem, są lepsi, ale nie chcę się do nikogo porównywać tylko być sobą, działać sobie na moim nieidealnym poletku. Chcę przez to powiedzieć, że żyć fit to wcale nie znaczy idealnie, najdrożej i najlepiej, z pupą jak u Jennifer Lopez i talią jak u lalki Barbie z Kenem przy swoim boku, a wartości to nie te materialne i wizualne, to co trwałe i dobre nie jest często widoczne dla oczu, jest w naszych sercach, pasji, zapale. Jeśli więc ktoś ma obawy, że jest niewystarczająco dobry ze względu na swoje ciało, sposób ubierania się, sposób bycia czy stan materialny to niech porzuci takie myślenie. To co cenne jest w nas, uczynkach wobec innych, w tym jak o siebie walczymy, jaki mamy nasz własny sposób na siebie, nie idealnie taki jak w najnowszej książce o fitnessie. Nie musisz mieć butów z najnowszej kolekcji Nike za kilka setek, żeby dobrze zrobić trening. Ani roweru rodem z peletonu kolarskiego żeby spalić kalorie na treningu. Często ci najbardziej idealni w realu są od ideału dalecy, warto to wiedzieć i po prostu robić swoje najlepiej jak umiemy w takich warunkach jakie mamy. Z głową dumnie podniesioną i z wiarą przede wszystkim w siebie :))

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Nie porównuj się

Czy istnieje coś takiego jak figura idealna? Stereotyp, który powoduje w nas zachwyt lub lekkie uczucie zazdrości.  Każdy jest inny, wi...