sobota, 29 czerwca 2019

Halo, halo! To nie awaria :)

fot. komplet spodenki + top - Czarny Rycerz

Świadomy odpoczynek to dwa słowa, które gdzieś tam zawsze mamy z tyłu głowy jednak nie zawsze udaje nam się wdrożyć je w życie. 

Wpadłaś w rytm, trenujesz, widzisz efekty, jesteś jak samonapędzająca się maszyna, która każdy postój rejestruje jak awarię systemu. 

Halo, halo! To nie awaria! Odpoczynek to tak samo ważna rzecz jak trening. 

To czas na regenerację mięśni, odbudowanie ich, odpoczynek. 

Ja planuję mój tydzień więc w planie uwzględniam także dwa dni na rest. Nie mam wówczas wyrzutów sumienia. I Ty też ich nie miej.

Pamiętaj dzień odpoczynku jest tak samo istotny jak dzień treningowy. Jeśli nie odpoczniesz organizm sam da Ci znać, że tego potrzebuje, będzie Ci się gorzej trenowało, ćwiczenia nie będą wchodzić. 
Pojawi się frustracja, co jest nie tak, że mi nie idzie? Otóż wszystko jest tak - po prostu potrzebujesz regeneracji. 
Więc nie miejcie wyrzutów kiedy łapie Was leń. Oczywiście pod warunkiem, że nie zostaje z Wami na dłużej.

środa, 26 czerwca 2019

Chcę schudnąć miejscowo!

fot komplet spodenki + top czarny Rycerz
„Chciałabym odchudzić się z oponki na brzuchu dlatego ćwiczę treningi na brzuch”

Suprise moi drodzy - to tak nie działa. Nie da się schudnąć z jednej części ciała, miejscowo. Nie stracisz brzuszka robiąc codziennie trening na tą partię ciała. 


Żeby stracić oponkę trzeba trenować całe ciało plus wyrzucić śmieciowe jedzenie z naszej diety.
Trening możesz robić jaki lubisz: bieganie, rower, crossfit, siłownia. Cokolwiek co sprawia Ci frajdę.
Jak schudniesz na całym ciele to też na brzuchu. 

Jednak mam też złą wiadomość - z brzucha schudniesz najprawdopodobniej na samym końcu. Niestety. Jeśli mamy predyspozycje do tycia w danym miejscu to zazwyczaj tą część ciała będzie nam najtrudniej odchudzić.
Dlatego zacznij już dziś. Nie bądź sfiksowana na jednej części ciała. Trenuj je całościowo 

poniedziałek, 24 czerwca 2019

Zbyt gruba? Zbyt chuda?



Post ten dedykuję wszystkim walczącym o każdy kilogram...w jedną lub w drugą stronę. I proszę o refleksję....nas wszystkich.

Masz 20 kg nadwagi, zdajesz sobie sprawę, że to cholernie niezdrowe, że nie wyglądasz jak modelki z instagrama wdzięcznie wypinające piękne pośladki i robiące dziubki do zdjęcia, że siadają Ci stawy, czujesz się o 100 lat starzej. 
Próbowałaś wiele razy, dziesiątki nieudanych walk ze sobą, ze swoimi myślami, z każdym centymetrem Twojego ciała. Wylewałaś hektolitry potu na różnych treningach, ból, zmęczenie i ogromny wysiłek, ciągle ta sama myśl w głowie „chcę schudnąć”. Ciągle głodna i zniechęcona w końcu poddajesz się, godzisz ze sobą, chowasz za obszernym t-shirtem. 
Po co, skoro nie daję rady. Jestem jaka jestem, słaba i gruba. W dodatku koleżanki, które mogłyby Nobla zgarnąć za swoją fitnessową wiedzę ciągle mają uwagi, według nich wszystko robisz źle. Te słowa odciskają się w Twojej głowie jak pieczęć, czy na zawsze zostaną, czy zakrzywią Twoje poczucie własnej wartości?
Lub odwrotnie, masz sporą niedowagę. Babcia, ciocia i najlepsze koleżanki mówią Ci „jedz więcej”, „głodzisz się”, „przestań się w końcu odchudzać”, „ty masz anoreksję”. Bardziej lub mniej życzliwie. 
Raz te uwagi są subtelne i delikatnie powiedziane, innym razem wykrzyczane w złośliwości. Czasami płaczesz, bo słowa potrafią zranić bardzo mocno. Znów rozmazany tusz do rzęs spływa po policzkach, kolejna noc nieprzespana, nie radzisz sobie z tym. Spoglądasz w lustro. Widzisz szczupłe ciało, ale to ciągle Ty - kolorowa dusza, błyszczące oczy i piękne uczucia - ta sama teraz, kilka lat temu czy jako małe dziecko od zawsze będące po prostu drobnej, szczupłej budowy. Zjadasz więc grzecznie mnóstwo rzeczy, pizza, lody, czekolada, ciasto od babci - może się uda, może choć trochę przybierzesz na wadze. Niech nie gadają. I nic, Twój organizm metabolizuje wszystko z prędkością światła, a Ty nadal jesteś drobniutka. 
I znów babcia będzie gadać, że mizerna, że może chora, znów koleżanki będą plotkować. 
Jak Wam pomóc? Tobie z nadwagą i Tobie z niedowagą. Czy my wszyscy chcemy być jak ta babcia, ciocia i pseudokoleżanki - zauważyć i skomentować? Bo przecież mamy wiedzę, wszyscy jesteśmy trenerami i dietetykami. Lub co gorsza shejtować lub obrobić tyłek za plecami? Czy usiądziemy i pomyślimy - jak pomóc. I to jest apel do Was - prośba o refleksję. 
Zastanów się jak jej/jemu pomóc. I kim chcesz być sędzią i katem czy pomocnym, dobrym człowiekiem. Czy chcesz wywołać łzy czy uśmiech na czyjejś twarzy?
W tym poście postanowiłam wyłączyć możliwość komentowania, chciałabym abyśmy wszyscy poddali się refleksji z własnym sumieniem i sercem. Ile jest w Tobie zawiści i chęci dokopania drugiemu. Czy aż tak Cię boli czyjś wygląd, sukces? Czy hejtujesz, czy obrabiasz komuś tyłek w wiadomościach prywatnych myśląc, że obgadywana osoba o tym nie wie...Wasze przemyślenia niech znajdą wyraz w czynach. Nie wystarczy się oburzyć, pokłócić, stanąć w obronie, pocieszyć. Trzeba też pomoc. Jak? Ja szukam tej drogi. Poszukaj i Ty.
Miłego dnia.

sobota, 8 czerwca 2019

Mój świat się zawalił - zjadłam ciastko!

fot. bluzka Gym Skin
No dobrze, jesteśmy „fit”, zasuwamy na treningach, trzymamy reżim dietetyczny, spinka na maxa i.... przychodzą dwa dni, dwa straszne, a zarazem tak wyczekiwane dni wolne - weekend. 

Wszystko zaczyna się w piątkowy wieczór. Idziesz w swoich sportowych Nike’ach na spotkanie z koleżankami, siedzicie sobie na tych leżakach w knajpce, gadacie o wszystkim i o niczym, luz totalny. 
Czy popijacie wodę z cytryną i zagryzacie listkiem sałaty? Fuuj, nie! Na stół wjeżdża pizza i kilka piw. Czy to coś złego? Zdecydowanie nie. Zdziwiłabym się gdyby ktoś wybrał opcję woda-sałata. 
Mam dla Was dobrą informację - prawie wszyscy luzujemy portki w weekendy.
To absolutnie normalne i absolutnie konieczne. Znana trenerka Sylwia Szostak wprost mówi, że pizza raz w tygodniu podkręca metabolizm. Nie da się spinać cały tydzień. Dla zdrowia psychicznego warto mieć ten weekend totalnego luzu.
Ja się nie ograniczam i nie mam wyrzutów sumienia, że wsuwam wszystko na co nam ochotę w weekendy. Mój świat się przez to nie zawala, wręcz przeciwnie, dzięki weekendowymu chillowi wracam pełna zapału w poniedziałek na moje zdrowe tory. 
Bez żadnych wyrzutów.
 I z tego miejsca życzę Wam, abyście nie popadali w paranoję. Weekend grzeszków jeszcze nikomu nie zaszkodził, a wielu osobom poprawił humor.
 Buziaki :))

czwartek, 6 czerwca 2019

Wyluzuj z tym hejtem!

fot. legginsy i bluzka Gym Skin

Co w tych ludziach siedzi? Kobieta trenuje na siłowni - źle, bo to mało kobiece, bo wygląda jak facet. 
Mężczyzna chodzi na pole dance - też źle, bo to takie niemęskie. Tatuaże- jak można się tak oszpecać, kwiat we włosach - idiotka. Itd. 

Prowadzę grupę fitnessową Fit Wyzwania, moi grupowicze wiedzą, że jest czas na trening i czas na odpoczynek, czas na liczenie makro i czas na pizzę z przyjaciółmi. 
Bez tworzenia filozofii. Bez ulegania presjom. Czasami zdarza się hejt, bo ta za często wstawia foty i popada w samouwielbienie, ta pokazuje pupę, a tamta jest za gruba, za chuda, za mocno umięśniona, za mało umięśniona, pisze głupoty, albo nic nie pisze, zawsze coś...
Ludzie, wyluzujmy! 
Żyj i daj żyć drugiemu. Czy od tego, że komuś zrobisz przytyk w sieci to coś ci urośnie? Wystopujmy z tym hejtem. Dla mnie fit to wcale nie reżim i zasuwanie, a pasja i życie w zgodzie ze sobą. 
Lubisz tańczyć macarenę - rób to jak najczęściej, marzysz o różowych włosach w zielone kropki - też super, realizuj swoją wizję projektu, a zobaczysz że marzenia zaczną się same spełniać. 
Pamiętajmy, że wszystko zaczyna się od samoakceptacji, a hejt rodzi się z braku samoakceptacji. 
Na zdjęciu kolekcja firmy Gym Skin

Nie porównuj się

Czy istnieje coś takiego jak figura idealna? Stereotyp, który powoduje w nas zachwyt lub lekkie uczucie zazdrości.  Każdy jest inny, wi...