niedziela, 7 lipca 2019

Nie jesteśmy niewidzialne


Autor: Ewa Konarska

Za stara, za późno, nie warto, po co tak się męczyć, jak ci się chce – to słowa, które może usłyszeć kobieta 50+ od innych kobiet w tym wieku. 
No właśnie większość z nas zachowuje się , jakby w życiu już nic się nie powinno. Bo dzieci, wnuki, obiadki, mąż, zakupy. Bo po pracy to nie ma już siły, a i lepiej poleżeć, poczytać czy pooglądać tv. 
Bo w tym wieku to trudno schudnąć, metabolizm siada, a po co sobie wszystkiego odmawiać. Bo my to już jesteśmy niewidzialne, faceci oglądają się za młodszymi. To cały czas jest jeszcze stereotyp 50-latki. 
Na szczęście, zwłaszcza w większych miastach kobiety zupełnie inaczej myślą, a co za tym idzie działają. Potrafią dbać o siebie, swoje ciało, figurę. Biegają, jeżdżą na rowerze, rolkach, ćwiczą jogę, pilates, nawet siłownia im nie jest obca. 
Dzisiejsze 50-tki to dawne 40-tki. Super atrakcyjne babki, które wiedzą jak osiągnąć i utrzymać figurę nastolatki. Wbrew pozorom to wcale nie jest trudne drogie panie. 
Mam 56 lat, wzrost 164 i ważę obecnie 53 kg, w porywach do 55 kg . I tak od 25 lat. I nie mówmy tu o genach, bo są różne teorie na ten temat. Geny genami, a odrobina chęci to druga sprawa. I jeszcze troszkę wiedzy na temat żywienia, składu pokarmów ich kaloryczności oraz zapotrzebowania organizmu. Oczywiście do tego wszystkiego jakakolwiek aktywność. Z tym pewnie dla początkujących może być problem. Proponuję przemyśleć temat, co lubimy najbardziej i od tego zacząć. Masz psa, chodź z nim na dłuższe spacery, nie masz, a lubisz chodzić – to wyciągnij męża, koleżankę, siostrę na spacer. Lubisz jazdę na rowerze – to korzystaj z tego nawet codziennie. Może najbardziej kręci cię taniec – włącz ulubioną muzę i tańcz w domku. Jeśli wolisz ćwiczenia na macie – to też nie problem. Kup matę, poszukaj na yutub filmiki z ćwiczeniami. Super sprawa. A jak boisz się ,że źle wybierzesz to obecnie w prawie każdej miejscowości mamy fitness kluby czy siłownie.
Obecnie moją ulubioną aktywnością jest chodzenie. Chodzę pieszo do pracy – 20 min, tj 1,5 km. Naprawdę to żaden problem. Wychodzę tylko 10 minut wcześniej z domu niż gdybym miała iść na autobus. Jak wyjdę troszkę później z domu, to zwiększam szybkość marszu, co tylko ma dodatkowe zalety. Z powrotem oczywiście też pieszo, ale uzbiera się nawet 2 km – po drodze jakieś zakupy.
Wieczorem bardzo długi spacer już w towarzystwie córki i psa. Moje założenia to codziennie 10 000 kroków, tj  około 7-8 km, a bywa, że robię około 10 km dziennie. W ogóle tego nie czuję – a korzyści dla zdrowia ogromne. Lepsze tętno, wydolność organizmu i spalone kalorie nawet 600 kcl co pokrywa bezkarne zjedzenie np. 2 pączków, jeśli ktoś lubi oczywiście. Jeśli nie dołożymy sobie jedzonka, to już chudniemy poprzez spacerek. Po za tą aktywnością, 2 razy w tygodniu chodzę na gimnastykę godzinną wzmacniającą mięśnie i stawy. To moja cała aktywność obecnie, ze względu na chory kręgosłup nie mogę intensywniej ćwiczyć. Mogłabym jeszcze pływać, ale mam uczulenie na wodę chlorowaną. Kilka lat wcześniej jeszcze bardzo dużo jeździłam na rowerze i chodziłam na aerobik lub siłownie, czyli cały czas jestem w miarę aktywna. Do tego dochodzi jeszcze sprawa jedzenia. Ponieważ posiadam jakąś tam wiedzę, kieruję się zasadami piramidy żywieniowej. Zaznaczam, że kieruję się, co nie znaczy ,że fanatycznie przestrzegam. Generalnie jadam tylko w domku. Nie używam ulepszaczy typu jarzynka czy inne warzywko lub kostki. Warzywa w czystej postaci (więcej roboty niestety) i chude miąsko pieczone, gotowane w niewielkiej ilości. Uwielbiam ryby, ale tylko pieczone lub na grilu. Warzywa codziennie, chociaż ze względu na dolegliwości trawienne zrezygnowałam z cebuli, papryki i jeszcze z kilku. Z owoców jem te o niższej zawartości cukru, tzn w minimalnych ilościach banany, winogrona. Za to jabłka, maliny, truskawki i arbuz, którego nie potrafię sobie odmówić mimo cukru który zawiera. Generalnie mam jedną zasadę żywieniową – bez panierki, sosów, okraszania, śmietany, majonezu. Zdrowsze i mniej kalorii. Chlebek jem wieloziarnisty, tylko na śniadanko 2-3 kromki. Jogurty naturalne, tutaj mogę poszaleć dodając ulubione owoce lub płatki, żurawinę lub orzeszki. Uwielbiam pierogi, naleśniki, kluseczki i zajadam ze smakiem. I słodyczy, nie odmawiam sobie 2 kostki czekoladki, ciasto drożdżowe, szarlotkę. Moją słabością są lody, które zajadam na kolację nawet zimą. Jeśli jednego dnia troszkę bardziej kalorycznie zjem, to następnego staram się zmniejszyć ilość kcl. Owszem zdarza się, zwłaszcza jak gdzieś wyjeżdżam zjeść coś smażonego lub niezdrowego, ale nie robię z tego problemu. Kochane naprawdę można żyć bez schabowego, karkóweczki, sałatki z majonezem. Moje koleżanki dziwią się, że nie tyję, ale też pukają się w głowę jak mówię ile chodzę. Coś za coś. Ja wybieram mój sposób na życie. Zadowolona jestem ze swojej figury. Mój mężczyzna jest dumny ze mnie, córka również. I nie jestem niewidzialna dla innych. Widzę spojrzenia nawet dużo młodszych mężczyzn. Przede wszystkim ja czuję się wspaniale w swoim ciele. Kobietki kochane nie potrzeba wiele a naprawdę warto dla samej siebie. Żałuję tylko, że nie mogę ćwiczyć więcej by mięśnie bardziej były widoczne. Bo nie oszukujmy się, łydki są super, ale uda to już troszkę trzęsawka.
Kochane 50 + to piękny wiek. Dzieci już samodzielne, mamy więcej czasu, jesteśmy jeszcze młode. Pesel nie ma znaczenia, tylko nasze podejście. Patrząc na moje koleżanki, powiem szczerze, że wkurza mnie fakt, jak można się dopuścić do nadwagi lub otyłości. Moja koleżanka z pracy, młodsza ode mnie o 16 lat, a cięższa o 70 kg niestety aż tyle, mówi mi, że ja mam dobrze bo mogę sobie pojeść i po mnie nie widać. Ręce opadają na takie myślenie. I jeszcze, że musi wziąć się za siebie, ale ona tak bardzo lubi jeść. Brak słów. Dlatego moje drogie, nawet jak macie 50 + zaryzykujcie, odstawcie te kotlety, majonezy, ruszcie 4 literki, a nie tylko do samochodu. Warto. Ja mam cały czas apetyt na życie, na wszystko, również na mojego mężczyznę.
Jeszcze przesłanie dla Was młodych 20,30,40 latek – to jest wasz czas, który będzie procentował. Jeśli teraz wyrobicie w sobie dobre nawyki, będziecie na starsze lata zgrabne i atrakcyjne.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Nie porównuj się

Czy istnieje coś takiego jak figura idealna? Stereotyp, który powoduje w nas zachwyt lub lekkie uczucie zazdrości.  Każdy jest inny, wi...